Polecamy!

środa, 4 listopada 2015

Maksymilian CD Ashley

Spojrzałem na niego zły i poprawiłem kaftan.
-Dobrze Świrasiu, nie musisz na mnie czekać. Z Twoim tempem daleko byś nie zaszedł podczas mojej podróży.-Pojawiłem się obok niego. Kiedy zatrzymał się prawdopodobnie, aby mi odpowiedzieć Bestia stanęła za nim i zaczęła skubać jego włosy parskając. Jego mina była bezcenna. Złapałem klacz za kantar i odciągnąłem od jego włosów.-To gdzie to schronienie?-Zapytałem poważnym głosem, muszę się mieć na baczności. Czerwonowłosy ponownie ruszył przed siebie próbując udowodnić mi, że... No właśnie, co? Już w spokoju i ciszy ruszyłem za nią znów obserwując wszystko spod kaptura. Po chwili staliśmy pod jego domem, od razu rzucało się w oczy, że nie należy do biednych. Czyżby pochodził z jakiegoś szlacheckiego rodu? Z zamyślenia wyrwał mnie jego głos, nachalny i głośny. Czyżbym znów za bardzo odpłynął?

< Świrasiu? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz