Siedziałem w swoim pokoju czując się coraz gorzej... Może warto było zostawić choć trochę na te gorsze dni? Zacząłem chodzić w kółko, obijając się mocno o ściany. W końcu zacząłem w nie uderzać pięściami, krzyczałem. Żałowałem, że jestem teraz w mieście, nie umiałem panować na tymi emocjami.
Padłem w końcu na ziemię w samych spodniach. Znaki jarzyły się i parzyły mnie. Usłyszałem szybkie kroki na schodach i rżenie konia, Bestii. Spojrzałem na drzwi, próbowałem blokować je magią, aby nikt nie mógł wejść. Z lewej łopatki zaczęła sączyć się krew, z rany wysunęło się białe pióro. Zacisnąłem zęby i spojrzałem na stojącego w drzwiach Ash' a.
-Daj mi to cholerstwo...-Mój głos brzmiał nienaturalnie głucho, jakby z tunelu, a nie ludzkiego gardła się wydobywał.
< Ashley? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz