Polecamy!

czwartek, 5 listopada 2015

Maksymilian CD Ashley

Wchodząc do domu usłyszałem krzyki kobiety. Mówiła coś o lekarzach... Świr jest lekarzem? To pewnie będzie miał dostęp do leków, kto wie, może nawet do eksperymentów. Musiałem się jakoś zakraść do jego pokoju, aby mnie nie wyczaili. Używając magii i umiejętności kota wszedłem do jego pokoju, spał. Przysiadłem na ramie łóżka i zacząłem się w niego wpatrywać jak głodny zwierz w ofiarę.
-Jesteś lekarzem, co...? Nie umiesz się sam zbadać i potrzebujesz kogoś do pomocy?-Mruczałem do siebie cicho, przeciągając całe zdania. Słysząc kroki w stronę pokoju czmychnąłem w cień, tam najlepiej się ukryć. Nikt jednak nie wszedł, więc zdjąłem kaftan oraz płaszcz. I położyłem się obok niego na łóżku. Dotknąłem jego dłoni i zamknąłem oczy, znaki rozbłysły błękitnym światłem. Teraz musiałem liczyć, że podczas gdy będę go badał nikt nie wejdzie i nie rozdzieli naszych dłoni. Jemu nic się wtedy nie stanie, wewnątrz siebie będzie miał tylko mnie, ciało obok będzie martwe. Wziąłem głęboki oddech i rozpocząłem badanie...

Przypominając sobie jego atak mogłem spokojnie stwierdzić, znajac go teraz na wylot, kiedy będzie miał atak i zapobiec niektórym skutkom. Wróciłem do siebie i spojrzałem na zdziwionego Ashley' a.

< Ashley? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz