Spojrzałem na dziewczynę i poczułem dziwne ukłucie smutku w sercu. Moja siostra mogłaby być nią, wyglądała jakby były w tym samym wieku, ale mojej siostry nie ma. Nie wiem gdzie jest, ale dowiem się tego. Sądząc po minie dziewczyny nie była zachwycona moją obecnością. No tak, brudny i podejrzany włóczęga. Muszę potem wybrać się na jakieś zakupy na straganach.
-Wybacz mi madame ten kaptur i mój wygląd. Podróż była męcząca, ale będę niezmiernie wdzięczny kiedy weźmiesz mnie na jakiś czas pod swe skrzydła.-Ująłem jej dłoń i musnąłem ją ustami kłaniając się. Tak uczyli mnie w domu. Spojrzałem jej w oczy prostując się.-A teraz wybaczcie, wolę upewnić się co do mojej klaczy. Nie jeden ogier staje się przy niej potulny i mało komu pozwala się do siebie zbliżyć. Madame, Świrasiu.-Odszedłem kłaniając się lekko.
Od progu stajni powitały mnie rżenia i kwik koni.Od razu zbliżyłem się do ,dębującej na sąsiedniego ogiera i stajennego, Bestii. Uspokoiłem ją i przykładając swoje czoło do jej spojrzałem jej głęboko w oczy. Kazałem odejść stajennemu i zamknąłem ją w boksie. Wyszedłem rzucając jej ostrzegawcze spojrzenie. Cwana była czasem mądrzejsza niż człowiek.
Po chwili łażenia bez celu wybiłem się z ziemi, aby odbić się od jednego drzewa i wylądować na gałęzi drugiego. Zobaczyłem tamtego faceta z papierami. Postanowiłem się zabawić. Za pomocą magi wyrwałem mu jego papierki i uniosłem nad jego głową. Teraz sobie trochę za nimi pobiega. Obserwując jego gimnastyki i próby zdobycia zwojów nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Pierwszy raz usłyszałem swój własny śmiech, odprężony, szczery i radosny. Nagle spostrzegłem Ashley' a idącego w naszą stronę. Czyżby pragnął przerwać moją zabawę. Kierując Samuelem za pomocą jego "skarbu" napuściłem go na idącego gospodarza, tak, że upadli obaj na ziemię. Przykucnąłem na gałęzi gotów na jakiś odwrót.
< Ashley? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz