Mary zatrzymała się przed gościem.
- Nic nie szkodzi... Ale chcę Cię ostrzec. Jeśli Ashley'owi spadnie chociaż włos z głowy obiecuje ci, że nie zaznasz spokoju nawet po śmierci. Każdy w tej posiadłości został przez niego uratowany. Mi zwrócił życie, a więc jestem gotowa je za niego oddać. - spojrzała groźnie na Maksymiliana i ruszyła na poszukiwanie Ash'a. Weszła do jego sypialni, a następnie do pokoju za jego sypialnią. Ułamek sekundy później rozległ się wściekły wrzask.
- ASHLEY!!!
- No co, co?! - zapytałem, siedząc po uszy w pergaminach. Wiedziałem, że na twarzy i włosach mam pełno kurzu. A Mary tego nie cierpiała... - Musze coś znaleźć, zaraz potem tu posprzątam. A w międzyczasie mogłabyś otworzyć pracownie... - westchnąłem. Nawet mnie nie słuchając złapała mnie za ucho i wyciągnęła z pokoju. W ręce mocno trzymałem przepis na Celeberum. A dziewczyna ciągnęła mnie do łazienki.
< Maksiu? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz