Nie pozostało mi jak tylko łyknąć te tabletki. Zabrałem je z jego dłoni starając się go nie dotknąć, aby nie zorientował się jaką mam gorączkę i bez popijania zażyłem tabletki, a potem padłem na zimną podłogę. Posadzka w zetknięciu z moim policzkiem wydała się taka przyjemna i lodowata, jęknąłem. Widziałem jego buty, jeszcze kucał obok mnie. Miałem nadzieję, że sobie sam pójdzie. Zamknąłem oczy i zacząłem miarowo oddychać, znaki bladły, rany się sklepiły.
-Dzięki... Jestem Ci teraz podwójnie wdzięczny i podwójnie dłużny...-wydusiłem czując nacisk swojego ciężaru na płuca.Widziałem, że muszę wstać i wrócić do normalnego funkcjonowania, ale nie potrafiłem. Ziemia była taka wygodna, chłodna. Okazałem słabość od bardzo dawna i poczułem niespodziewaną ulgę. Spojrzałem na niego z dołu, odkryłem się przed nim, pokazałem jak słaby jestem. Jaką porażką jest moje życie...
< Ashley? Ktoś? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz