Widząc klientki rzuciłam zielsko, które paliłam na ziemię i zgasiłam je butem. Domyślałam się, że chcą porady miłosnej dla chłopaczka, było to do przewidzenia - jeden młody facet i tłumik starszych od niego kobiet, typowe. Gestem zaprosiłam ich do środka.-Rozsiądźcie się, proszę. -ręką wskazałam sofę, znajdującą się na przeciwko mojego fotelu. Między siedziskami stał mały stoliczek z ciasteczkami i herbatą. Sama usiadłam. Zlustrowałam zebranych wzrokiem, szczególnie przyglądając się mężczyźnie. -Tak więc, mój drogi, co dokładnie cię trapi? Nie potrafisz odnaleźć miłości w życiu? -spojrzałam na niego z politowaniem. Tsa, miłość. Mnie samą nie bardzo to obchodziło, wręcz w rzyci miałam czy kiedykolwiek kogoś sobie znajdę, po co to komu? Ale musiałam przyznać, miłosne wróżby były jednymi z moich ulubionych, można się było pośmiać, i to jak! -Muszę jednak zapytać cię o datę twojego urodzenia oraz jak się zwiesz? -mówiłam lekko ospałym głosem, jednak tajemniczym. To pewnie po tych ziołach co paliłam.
<Ash?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz