Teraz się okaże, czy to kolejna oszustka, czy naprawdę jasnowidz...
Przedstawiłem się jej i podałem datę urodzenia, którą przyjąłem za prawdziwą. Tej właściwej nie znałem.
Po krótkim wróżeniu otrzymałem wynik:
- Możesz mieć problemy, szukając miłości... Twoja przeszłość i twój charakter nie są w tym zbyt pomocne... - powiedziała, patrząc na mnie. Taaak, o tym to ja wiedziałem. Ale kochane babunie chyba nie. A starowinka, która przez cały czas stała za mną, wydawała się być tym bardzo mocno rozczarowana i zdeterminowana, by znaleźć mi żonę.
- A co ma chłopak zrobić, żeby któraś go zechciała? - nie dawała za wygraną. Spojrzałem na nią błagalnie. Coś mi się wydaje, że jeśli pozwolę jej tak dalej pytać, to będę musiał zostawić tu całą moją sakiewkę.
< Charlotte? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz