- Rodziny, mówisz... - pokiwałem głową, rozmyślając. - Właściwie, to mogę ci pomóc. Jestem tu, w tym mieście właśnie po to, by pomagać.
- Ah tak...? - mruknęła, wciąż przyglądając się mojej dłoni.
- No.. Jeśli będziesz chciała, pomogę ci ich znaleźć. Mam tu spore znajomości, i wgląd we wszystkie dostępne dokumenty. Wybór należy do ciebie. - zakończyłem.
Zapadła cisza. Kobieta dalej zajmowała się czytaniem z mojej ręki, ale widziałem, że myśli nad moimi słowami. Postanowiłem poczekać, aż się namyśli. Ja mam czas, dużo czasu. W domu raczej nikt za mną nie zatęskni, najwyżej dostanę ochrzan od Mary.
- I jak? - zapytałem po jakimś czasie.
< Char? Wreszcie mi się udało T^T >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz